Dalej jedziemy z aukcjami w SDA. Trzeba przyznać, że udało im się zebrać bardzo fajne prace. Pani dyrektor robi super robotę i na prawdę jest w czym wybierać. Co do cen to już pisałem co o tym sądzę.
Nie zmienia to faktu, że jest dobra Mela i teraz wrzucam Witkacego. Bardzo dobra praca i z relatywnie niską ceną startową.
Minusem jest brak sygnatury, może właśnie stąd ta cena? Bardzo mi się podoba.
Poniżej fragment ekspertyzy Pani Anny Żakiewicz, który bardzo mi się spodobał – bardzo ładnie i zgrabnie napisane. Lubię czytać teksty Pani Anny.
„Portret Anny M. wykonany w styczniu 1931 roku jest – mimo braku sygnatury – z całą pewnością oryginalnym dziełem Stanisława Ignacego Witkiewicza […] Co więcej – jest to jeden z najciekawszych portretów kobiecych stworzonych przez tego artystę. […] Zdumiewający jest brak sygnatury na portrecie, choć poza tym artysta wpisał na nim tytuł, charakterystyczne oznaczenie typu oraz datowanie. Być może okoliczności powstania wizerunku były tak absorbujące, że Witkacy zaniedbał tę rutynową czynność. Portret bowiem należy do wizerunków wymyślonych przez Witkacego i nazwanych przezeń Alcoforado. Przedstawiał on kobiety frontalnie, z uniesionymi twarzami, przymkniętymi oczami i rozchylonymi ustami, co było wyrazem miłosnej ekstazy. Nazwa pochodziła od nazwiska portugalskiej zakonnicy Mariany Acoforado (1640–1723) z) z klasztoru klarysek w Beja, uwiedzionej przez francuskiego żołnierza Noëla Bouton de Chamilly’ego. W 1669 roku we Francji opublikowano jej pięć listów do uwodziciela, który rozbudził jej namiętność. Ich polskie wydanie ukazało się w 1911 roku we Lwowie w tłumaczeniu Stanisława Przybyszewskiego i Witkacy je z pewnością znał. Niezwykłość portretu Anny Meus polega na uchwyceniu jednocześnie rozmarzenia kobiety widocznego w jej lekko nieprzytomnym spojrzeniu, jak i sporego napięcia wyrażającego się w przygryzieniu dolnej wargi. […] Witkacy zakwalifikował wizerunek do nieujętego w Regulaminie Firmy Portretowej typu „U + E”, co podkreśla jego wyjątkowość, jako że U oznaczało „unikał” (unikat), a dodatkowe „E” – „dowolną interpretację psychologiczną według intuicji Firmy”. Nie wiemy, jakie były wzajemne relacje między artystą i modelką, choć zachowane w posiadaniu rodziny portrety wydają się sugerować historię dość jednoznaczną. Nie możemy jednak mieć co do tego pewności, być może była to tylko gra na użytek stworzenia efektownych wizerunków, a Witkacy był mistrzem mistyfikacji. […] Niezależnie od wszystkiego, portret Anny Meus wykonany w styczniu 1931 roku jest w twórczości artysty dziełem rzeczywiście unikatowym.” (fragmenty ekspertyzy dr Anny Żakiewicz)


