Jan Cybis rzadko wypływa na zagranicznych aukcjach, a w Monachium właśnie leci jego martwa natura z 1950 roku.
Chyba wracam powoli do blogowania. Trochę zamulił mnie sezon wakacyjny, ale nie wakacjami tylko pracą. Poza tym nie było nic ciekawego na aukcjach poza jakimiś falsami Beksa, Malczewskiego i Witkacego.
Co do Witkacego to nawet miałem fajną korespondencję z Panią doktor Anną Żakiewicz – bardzo fajna babka. Może napisze coś na ten temat.
Dzisiaj wpada Jan Cybis – rzadko pojawia się na zagranicznych rynkach i chociażby z tego powodu jest wart uwagi.
Estymacje jednak mocno przesadzone i myślę, że się nie sprzeda. W Polsce bedz problemu za te pieniądze znajdziesz – jak Ci się podoba.
Nie wiem jednak komu się to może podobać. Jakbym zobaczył to na rynku to bym za to 10 zł nie dał 🙂
Co o tym myślę
Lot 519 u Hampela w Monachium, aukcja 24 września. Olej na płótnie, 60 x 81 cm, sygnowany „J. Cybis” w prawym dolnym rogu. Na odwrocie napis ręką artysty: „JAN CYBIS – WARSZAWA ul. Karowa 14 MARTWA NATURA z RZEZBA 1950″. W ramie.
Opis katalogowy jest ładny, o kontraście chłodnego błękitu tła z ciepłą czerwienią blatu. Tylko że pod tym kwiecistym opisem nie ma ani jednego zdania o proweniencji, wystawach czy literaturze. Przy Cybisie, którego rynek siedzi głównie w Polsce, brak papierów to realny minus.
Opłata aukcyjna u Hampela przez Drouot to 32,5%, razem z prowizją platformy. To sporo.
Cena wywoławcza 10 000 EUR
- opłata aukcyjna 32,5% = 13 250 EUR
- transport z ubezpieczeniem 3% (300 EUR) = 13 550 EUR
= 13 550 EUR × kurs 4,32
Razem około 58 536 PLN na gotowo. Zakup w Niemczech, więc bez VAT-u importowego.
Sprawdź inne wpisy na moim blogu: Jan Cybis


