Jean Lambert-Rucki aukcja Drouot – rzadkie rzeczy i (podejrzanie) niskie estymacje
Ta aukcja na Drouot powoduje, że człowiek zaczyna zastanawiać się, czy da się to przeżyć bez jednej nerki.
Jest i on – Jean Lambert – Rucki. W końcu na aukcje zaczynają wpadać interesujące rzeczy i to od razu w ilościach hurtowych. Nieprawdopodobne wręcz są estymacje i mam nadzieję, że poważni gracze z Polski przegapią tę aukcję i ja WYGRAM WSZYSTKO.
Nigdy na aukcjach nie widziałem tych prac. Przejrzałem też album wydany przez Villa Le Fleur i nie ma w niej nic podobnego. Pochodzenie wydaje się ok – do aukcyjny porządny, kolekcja pisarki Ferny BESSON. No cóż – jest ryzyko jest zabawa 🙂
Jaram się JLR i w sumie sam nie wiem dlaczego. Czasami tak jest, że się kogoś lubi.
Jean Lambert-Rucki aukcja Drouot – co tu jest grane?
Dla mnie najlepszy smaczek to to, że wszystkie rzeczy siedzą w jednej historii proweniencji: Ferny Besson (1906–1999), pisarka/eseistka/biografka. To jest ten typ papieru, który w razie czego nie wygląda jak „znalezione na strychu kuzyna”.
Drugi smaczek: widełki. 100–150 EUR za talerz, 300–500 EUR za polichromowany gips, 1000–1500 EUR za „Véronique” w brązie — i to w Hôtel Drouot, w normalnej sprzedaży na żywo.
Link do aukcji
Sprawdź inne wpisy na moim blogu o Jean Lambert – Rucki.











