Moise Kisling, akt leżący węglem na papierze z 1919 roku, idzie pod młotek w Tel Awiwie.
Dlaczego ta Pani jest taka nieproporcjonalna i nie ma drugiego cycka? Chyba mały Mojżesz miał dwójkę z biologii.
Cena za ten szkic jest wyjątkowo atrakcyjna i jak wyląduje w Polsce to będzie cena x 5.
Co o tym myślę
Lot 102 u Alma Auctioneers w Tel Awiwie, licytacja live 16 września. Węgiel na papierze, 38 x 58 cm, sygnowany i datowany 1919 w lewym dolnym rogu. Wywoławcza 1 000 USD, estymacja 2 000-3 000 USD, opłata aukcyjna 28%.
Rok się zgadza z najlepszym okresem paryskim, ale to wciąż szkic, nie obraz, a rysunki Kislinga są na rynku znacznie tańsze od olejów. Moim zdaniem estymacja jest ustawiona nisko i to ją właśnie robi ciekawą.
Słaby punkt to proweniencja: jedno zdanie, „kolekcja prywatna, Tel Awiw”. Żadnych wystaw, żadnego odniesienia do katalogu. Do tego stan sprzedaży „as is” i condition report tylko na maila. Przy Kislingu, jednym z najczęściej podrabianych polskich nazwisk, to dla mnie realne ryzyko, nie formalność.
Opłata 28% też boli, to sporo powyżej rynkowego standardu.
Zakładana cena 1 000 USD
+ opłata aukcyjna 28% = 1 280 USD
+ transport z ubezpieczeniem 30 USD = 1 310 USD
+ VAT importowy 8% = 105 USD
= 1 415 USD × kurs 3,75
Razem około 5 306 PLN na gotowo.
Sprawdź inne wpisy na moim blogu: Moise Kisling


