Juliusz Kossak na aukcji w wiedeńskim Dorotheum.
Jeden z najlepszych domów aukcyjnych w Europie wystawił prace Juliusza i nie mam podstaw żeby im nie wierzyć, że to oryginał.
Praca jest podniszczona, papier zmęczony życiem, sygnatura mało widoczna.
Cena jest kosmicznie niska.
Wiem, że zniszczony, mały, średnio odmalowany, ale jednak Juliusz!
Co o tym myślę
Dorotheum, lot 247, aukcja online „Watercolors and miniatures”. Koniec 30 września 2026 o 17:15 czasu polskiego. Ołówek i akwarela na papierze, 20,3 × 29 cm. Tytuł katalogowy „Carriage”, czyli powóz. Sygnatura jest, datowanie wyblakłe: „18..” i koniec.
Opis kondycji jest brutalnie szczery. Papier mocno zbrązowiały, wyblakły, stare naddarcie naprawione. Dom sam to wypisuje, nikt tu niczego nie pudruje. Szanuję.
Estymacja 1 200 do 1 600 EUR, cena wywoławcza 800 EUR. Moim zdaniem za sygnowanego Kossaka to naprawdę mało. Kondycja jednak robi swoje. Wyblakłej akwareli nikt już nie odświeży, a konserwacja papieru też kosztuje. Kupujesz nazwisko i temat. Stan jest, jaki jest.
Cena wywoławcza 800 EUR
- opłata aukcyjna 30% = 1 040 EUR
- transport z ubezpieczeniem 3% (31 EUR) = 1 071 EUR
= 1 071 EUR × kurs 4,3633
Razem około 4 674 PLN na gotowo.
Nie udało się ustalić: proweniencji (dom jej nie podaje) i dokładnego roku powstania.
Sprawdź inne wpisy na moim blogu: Juliusz Kossak


