Mój niekwestionowany idol, mistrz, po prostu ulubieniec – Jan Lebenstein. Jak ktoś czyta to pewnie wie, że moja ulubiona seria Lebensteina to – „Ja i Grażynka” – nazwa wymyślona przeze mnie. Była już Grażynka na fotelu, byłem ja w kąpieli z Grażynką. Teraz razem z Grażynką lecimy w stronę nieznanej przygody.
GRAŻYNKO! DLACZEGO TEGO NIE CZYTASZ?
Swoją drogą – za każdym razem jak znajduje pracę Lebensteina to sam sobie się dziwię, że jeszcze jakiś czas temu hejtowałem jego prace. Serio! Jebałem je tak srogo, że normalnie mi wstyd przed samym sobą. Janku – PRZEPRASZAM.

