Polacy w Düsseldorfie. Handlarze rzucą się jak dzik na żołędzie

Wojciech Kossak, Eine Erfrischung, ułan pojony przez dziewczynę, olej na płótnie, 1913

Düsseldorfer Auktionshaus wystawia w listopadzie 53 prace polskich artystów, od Wojciecha Kossaka i Fałata po Okunia i Wyczółkowskiego.

Polscy artyści znowu na aucji w Düsseldorfie. Ja nie wiem skąd oni mają tyle poloników, ale co rok zaskakują ilością i jakością.

Ceny wywoławcze jak zwykle mocno zaniżone i nie liczcie, że będzie tanio. Polscy handlarze rzucają się na ta aukcję jak dzik na żołędzie.

Żeby było wam łatwiej planować wydawanie kasy załączam excel z zestawieniem Polaków. Fajny jestem i warto czytać ArtIgnorant?

Pobierz Excel: polscy artyści w Düsseldorfie, listopad 2026

PAC ostatnio zaczął ładnie pisać i miło się to czyta, ale dodaje najlepsze aukcje po fakcie.

Dane z aukcji i koszt na gotowo

Düsseldorfer Auktionshaus, 265. Große Kunstauktion, 26–28 listopada 2026. Polskie obrazy, akwarele i grafiki idą w sobotę 28 listopada, sesja od 10:00, w Polsce ta sama godzina. Godzin wywołania poszczególnych lotów dom nie podaje.

Polskich lotów jest 53, od 45 artystów: obrazy, akwarele, pastele i grafiki. Wszystkie są w Excelu, z opisem, ceną wywoławczą, linkiem i kosztem na gotowo. Estymacji dom nie podaje, są tylko ceny wywoławcze, od 50 do 2 000 EUR. Na 25 października oferty były tylko przy dwóch lotach.

Kilka prac z zestawienia, według opisów domu:

Wojciech Kossak, „Eine Erfrischung”, lot 1545. Olej na płótnie, 90 × 67 cm, sygnowany, datowany 1913. Cena wywoławcza 2 000 EUR.

Julian Fałat, „Seenlandschaft”, lot 1504. Akwarela, 45 × 70 cm, sygnowana i opisana „Osiek”. Cena wywoławcza 800 EUR.

Kazimierz Sichulski, „Päonien” (piwonie), lot 1908. Olej na tekturze, 90 × 62 cm, sygnowany, datowany (1)924, na odwrociu tytuł. Cena wywoławcza 300 EUR.

Edward Okuń, „Blumenstillleben” (martwa natura z kwiatami), lot 1994. Pastel, 54 × 50 cm, sygnowany. Cena wywoławcza 200 EUR.

Leon Wyczółkowski, „Kleine Kirche” (kościółek), lot 2079. Litografia, 35 × 43 cm, sygnowana odręcznie. Cena wywoławcza 100 EUR.

Pochodzenia prac dom nie podaje przy żadnym z tych lotów. Stanu też nie opisuje.

W poprzednich aukcjach tego domu polskie prace szły wysoko ponad ceny wywoławcze. Wojciech Kossak „Parforcereiter mit Meute” z 1898 roku: 29 listopada 2025, z 2 000 na 20 000 EUR. Julian Fałat „Winterlandschaft, Bystra”: 9 maja 2026, z 800 na 13 000 EUR, po 12 ofertach.

Warunki domu. Opłata aukcyjna to 30% ceny młotkowej, razem z 19% VAT-u od tej opłaty. Przez Invaluable wychodzi 35%. Gdy artysta zmarł mniej niż 70 lat przed aukcją (tu po listopadzie 1956), dochodzi 2% droit de suite od ceny młotkowej od 400 EUR. Dom sprzedaje z wyłączeniem rękojmi i reklamacje tylko przekazuje sprzedającemu, przez 6 miesięcy od przybicia. Zlecenia pisemne przyjmuje najpóźniej 48 godzin przed aukcją. Płatność przelewem w 7 dni roboczych, bez kart i PayPala. Dom nie wysyła sam, tylko na zlecenie i na koszt kupującego, więc liczę 4% na transport z ubezpieczeniem. Niemcy są w UE, więc VAT-u importowego nie ma.

Przy takich warunkach przed licytacją poprosiłbym o raport stanu i zdjęcie odwrocia.

Przykład dla Kossaka, przy cenie wywoławczej i zleceniu złożonym bezpośrednio w domu:

Cena wywoławcza 2 000 EUR
+ opłata aukcyjna 30% z VAT = 2 600 EUR
+ transport z ubezpieczeniem 4% = 2 704 EUR
= 2 704 EUR × kurs NBP 4,3917 (tabela z 23.10.2026)
Razem około 11 875 PLN na gotowo.

Każde 1 EUR ceny młotkowej to u tego domu około 5,94 zł na gotowo. Excel liczy to samo dla każdej pracy z listy.

To wyliczenie na sztywnych założeniach i przy cenach wywoławczych. Swój limit policzysz w kalkulatorze albo prosto w Excelu.

Fot. Düsseldorfer Auktionshaus / Invaluable

Link do aukcji

Sprawdź inne wpisy na moim blogu: Düsseldorfer Auktionshaus

15 thoughts on “Polacy w Düsseldorfie. Handlarze rzucą się jak dzik na żołędzie”

  1. dawniej ten Kossak miał certyfikat Adama Konopackiego. teraz go już nie ma? dobrze byłoby gdyby ktoś u źródła sprawdził dokładnie czy Adam Konopacki ten certyfikat faktycznie mu wydawał czy też certyfikat był podrobiony.
    Polishartcorner nie był tym zainteresowany – jak sam mi napisał

    1. Mój ojciec kupił kiedyś dokładnie tą samą pracę Kossaka z certyfikatem prof. Olszańskiego. Okazało się, że praca to oczywiście fals, całkiem nawet niezły. Certyfikat był natomiast oryginalny. Nawiasem mówiąc certyfikat pomógł w ustaleniu, że jest to fals bo opisywał odmiennie jeden szczegół pracy w porównaniu z obrazem. 🙂

      1. Michal, mówisz o dokładnie TYM obrazie – czy o tym samym motywie Kossaka? Jest wiele autorskich replik tej sceny

  2. Powiem Wam, że kupiłem kilka obrazów od nich i nie miałem z nimi problemu. Na tej aukcji też będę licytował kilka obrazów. To co mogłem sprawdziłem w katalogu i są oryginalne. Nie będę pisał które 😉 Chyba, że się dogadamy i nie będziemy robili sobie konkurencji.
    W sumie to myślałem o takim forum, żeby jakoś się dogadywać. Mam jednego bardzo bogatego znajomego, który zawsze do mnie dzwoni przed licytacją artysty, który nas obu interesuje i dogadujemy się żeby sobie nie podbijać ceny. Oczywiście pozostają inni, ale zawsze coś 😉

  3. Pac nie napisał , że to fals. On to dał do zrozumienia. Nie mógłby napisać tego na 100% bo sam pewnie nie sprawdził ani certyfiktów ani pracy. On tylko coś zasugerwał. Nikt tak naprawdę z nas nie dotarł do Konopackiego i nie sprawdził tego certyfikatu. Albo jeśli dotarł to sie z ta widzą nie wychyla.
    Pac też myli sie co do swoich ocen lub conajmniej sugeruje coś zbyt autorytatywnie.
    Kiedyś bardzo mocno sugerował, że praca ewidentnie należąca co Szernera ojca jest pracą Szernera syna. Nie miał racji, wystarczyło dokładnie spojrzeć na obraz. Obraz w Anglii został sprzedany wtedy za grosze a potem sprzedany w Desie już nie za grosze jako ewidentny Szerner ojciec , którym de facto był. Sam sie mu dokładnie przyglądałem , porównywałem z dziełami syna, które mają inne malowanie i inne światło, są bardziej płaskie, prostsze. A rynek to już bardzo dokładnie wtedy zweryfikował na aukcji.
    Natomiast Pac przekonywał jak to dokładnie studiował dzieła wszystkie Szernera ojca przez lata, że wie jak tam ojciec malował każdy szczegół , światło itp itd i że obraz bodajże Lisowczyk Szernera jest na pewno dziełem syna. Nie był.
    Inne równie mocne stwierdzenia na tym blogu są tez często nie podparte niczym poza przekonaniem i okiem autora, które moim zdaniem jest często zawodne. Choćby dzieło Adama Styki sprzed paru lat z Francji. Tam było dokładnie takie gdybanie które nic nie wyjaśniło tylko podważyło wiarę w wartość obrazu.
    Natomiast tu mamy bardzo prostą sprawę do wyjaśnienia – był tu certyfikat Konopackiego do exactly tego obrazu – nikt nie zadał sobie trudu by go sprawdzić u źródła i powiedzieć innym czy był fałszywy. Sam Pac twierdził – i twierdze też ja – że obraz „wygląda bardzo porządnie”.

    1. Ja bardzo lubię PAC. Każdy się może pomylić i na tyle lat publikowania w większości ma rację. Jego wpisy to kopalnia wiedzy o polskiej sztuce. Ja go mega propsuję i szanuję za dobrą robotę. Poza tym On hejtuje handlarzy i dowala się do polskich DA, co też mi bardzo pasuje.

      1. 100% racji, tak się zastanawiam czy gdyby PAC i Pan nie pokazywali obiektów przed aukcjami to czy chociaż trochę by to nie utrudniło zadania handlarzom? Pana pomysł ze stroną do dogadywania się przed aukcjami jest super. Trzymam kciuki.

        1. Myślę, że handlarze mają dobrze ogarnięty rynek i moje wpisy na nich nie robią wrażenia. Chociaż przyznam, że kilka razy wstrzymałem się z publikacją obrazu, który poźniej kupiłem 😉
          Co do mojego pomysłu – nie wiem jak to powinna być forma i jak to zorganizować, żeby było to poważne „forum” poważnych ludzi, a nie zbiorowisko mitomanów i marzycieli.
          Ta gra jest prosta – gramy przeciw domom aukcyjnym, licytując sami się wykańczamy 😉

      2. lubić to ja też go lubie. natomiast nie można wierzyć zawsze w 100% w to, co sugeruje czy otwarcie pisze , bo czasem jednak sie myli.

  4. ps. korekta – chodziło mi naturalnie o obraz ojca: Władysława Szernera – Władysław Karol to syn 🙂

    1. Od września nic nowego nie wrzucają, a szkoda. Fajny jest ten dział Na Tropie. Ładnie piszą i mają szeroką wiedzę. Ja znowu ostatnio za dużo publikuje i mam wrażenie, że 3 posty dziennie to za dużo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top